Profil użytkownika turin

turin napisał(a) o: turin

Abraham Lincoln: Łowca wampirów (2012)

Miałem nadzieję na coś bardziej gotyckiego i Burtonowskiego, pamiętając Jeźdźca bez Głowy, a to tylko gore. Głupie, ale trudno spodziewać się wiele więcej po tym tytule. Uśmiałem się jak norka, zwłaszcza próbując wyobrazić sobie reakcję południowców z flagą konfederatów na zderzakach samochodów.

turin napisał(a) o: turin

Looper - Pętla czasu (2012)

Niezbyt to wszystko się trzyma kupy, ale przynajmniej jest za filmem jakiś pomysł, czego nie można powiedzieć o większości współczesnych filmów. Szkoda, że nie pociągnęli tematu wielokrotnych pętli czasowych - to byłoby coś nowego.

turin skomentował(a): turin

Kasia. ocenił(a) Tożsamość miecza

O, miałem dzisiaj iść na to ale się powstrzymałem. Rzeczywiście złe?
turin napisał(a) o: turin

Sherlock (2010)

Wspaniały dowód, że to kreatywne pisarstwo i dobre aktorstwo robią film, a nie budżet i efekty specjalne - nawet w naszych czasach. Choć są to całkowicie nowe historie, pełno jest nawiązań do oryginalnych opowiadań zarówno w fabule, szczegółach jak i klimacie, czyniąc prozę Conan Doyle'a trzeciej kategorii w porównaniu - zwłaszcza w pierwszym - chyba najlepszym - odcinku.

turin napisał(a) o: turin

Mroczny rycerz powstaje (2012)

Nie chcę być kolejnym malkontentem narzekającym, że ostatni epizod nie dorówuje drugiemu, więc pochwalę go za bycie lepszym od pierwszego. Może patetyczny, konwencjonalny i naiwny, ale też troszkę straszny. Bane wyszedł naprawdę nieźle, daje Gotham popalić lepiej niż Joker i nawet w dobie czarnych bohaterów po dolara za tuzin potrafi wypchnąć widza ze strefy komfortu - za to (i tradycyjnie za obsadę drugoplanową) plusik. Minusik za oh tak amerykańskie zakończenie - z patosem i bez jaj.

turin napisał(a) o: turin

Niesamowity Spider-Man (2012)

Ludziom, którzy narzekali na pajączka wykreowanego przez Sama Raimiego nowa odsłona powinna przypaść do gustu: jest bardziej konserwatywnie, bardziej blockbusterowo, unikano jak ognia obrażenia fanów lub zniechęcenia mallowej publiczności. Nawet gdy wszystko wskazuje na to, że nie będzie pełnego happy-endu, to jednak okazuje się, że się myliliśmy. Poprawne, bez krzty inwencji, żadnego przebłysku geniuszu - emocjonalne i wizualne zero uniesienia. Plusik za ukłon do widza w którym wykładowca literatury mówi, że to nie prawda, że jest tylko 10 różnych fabuł: jest tylko jedna. Gdyby nie mój sentyment byłoby 5.

turin napisał(a) o: turin

Prometeusz (2012)

Zdecydowanie efektowny, przez pierwszą połowę się dzięki temu nieźle ogląda. Niestety to koniec zalet: Scott nie bardzo może się zdecydować, czy chce kręcić horror a'la Obcy, czy poważniejszy film SF z filozoficznymi aspiracjami niczym Łowca Androidów. W rezultacie film ani specjalnie nie straszy, ani nie zadaje żadnych interesujących pytań. Nie czuć napięcia, postacie raczej płytko nakreślone, brak spójnej i konkretnej koncepcji całości - słowem, film nie dostarcza tego, co obiecuje hype (jeśli ktoś jeszcze miał jakiekolwiek oczekiwania wobec autora Robin Hooda...)